na każdy temat (Reklama: producent kartonow ,)
Jedynym rozwiązaniem było załatwienie się w majtki, a skutkiem tego niewątpliwa utrata koncentracji. Piętnaście minut. Dwadzieścia. Żadnych innych podejrzanych dźwięków. Żadnych ruchów na skąpanej światłem księżyca dróżce ani w mrocznych krzakach obok niej. Cierpliwości, pomyślał Decker. Ale gdzieś głęboko w głowie zaczęły pojawiać się wątpliwości, czy jego sposób myślenia jest w pełni logiczny. Może Renata nie ukryła w jego samochodzie nadajnika. Może Renaty wcale nie ma w pobliżu. Chłód nocy owionął Deckera, ale zrobiło mu się jeszcze bardziej zimno, kiedy las poruszył się nagle. Jakaś cząstka gęstwiny, coś niskiego, mniejwięcej wysokości pochylonej osoby, przemykała ostrożnie od krzaka do krzaka. Ale nie od strony dróżki, jak Decker się spodziewał. Postać znajdowała się już w połowie obwodu obrośniętej drzewami polany i zakradała się w stronę domku. Jak udało jej się zajść tak daleko i jej nie zauważyłem? pomyślał Decker zdenerwowany. Gdzie są pozostali? Obok pierwszej postaci zobaczył następną i poczuł jeszcze głębszy chłód.

(Reklama: )
