na każdy temat (Reklama: ,)

Druga postać nie skradała się brzegiem polany, tylko wyłoniła się z lasu, jakby zbliżyła się raczej od południa, a nie od zachodu, od strony mostu. Jedyne wyjaśnienie mogło być takie, że terroryści w jakiś inny sposób przeprawili się przez rzekę. Ale jak? Zlustrowałem rzekę na sto jardów w górę drogi. Prawdopodobnie właśnie tak daleko mogła pojechać grupa Renaty, zanim się zatrzymali. Na rzece nie było żadnych bali, żadnych kładek, żadnych głazów, po których można by ją przekroczyć. Kiedy z lasu w połowie polany wyłoniła się trzecia postać, Decker zrozumiał, co się musiało wydarzyć, i z wysiłkiem powstrzymał falę mdłości. Po zaparkowaniu samochodu grupa pewnie się rozproszyła. Część udała się na południe, wzdłuż drogi, żeby pilnować wylotu dróżki i mieć pewność, że Decker nie ucieknie. Pozostali udali się na północ, w kierunku, którego Decker nie przewidział. Doszli do następnej posiadłości przy drodze i wykorzystali tamtejszy most, żeby przejść na drugą stronę rzeki. Posiadłości w tej okolicy były oddalone od siebie o ćwierć mili.

(Reklama: )